Data dodania: 2018-02-08 Ilość odsłon: 166
50 Shades to franczyza, która podbiła świat dwiema rzeczami: otwartym pisaniem o seksie (aczkolwiek główna bohaterka o swoich narządach płciowych mówi per tam, więc też nie do końca) i włączeniem wariantu sado-maso w mainstream. Prawdziwego BDSM w 50 Shades oczywiście nie uświadczymy, bo zamiast domina z prawdziwego zdarzenia mamy gościa, który ma nie tylko commitment issues, ale i porozumiewa się ze swoją partnerką frazami wyjętymi z usta gwałcicieli i damskich bokserów, ale poczytać dla beki można. Warto cofnąć się kilka lat w przeszłość i zdać sobie sprawę, że pojawienie się 50 Shades spowodowało wysyp bielizny erotycznej i paraerotycznej, w tym także przeznaczonej dla dziewczyn D+. Filmowy świat Christiana i Anastasii jest pełen seksualnego przepychu, w tym kuszącej i drogiej bielizny. Nie dziwi zatem nikogo, że bardzo szybko na świecie pojawiły się kolekcje dessous inspirowanego trylogia, a sklepy dużo chętniej zaczęły wprowadzać do asortymentu tzw. niegrzeczną bieliznę. Scantilly chociażby wstrzeliło się z asortymentem idealnie w moment, w którym noszenie bielizny nawiązującej do świata lateksu i skóry zaczęło być akceptowalne jako część normalnego doświadczenia kobiecego. http://miskidwie.blogspot.com/2017/06/bielizna-50-twarzy-greya.html