Data dodania: 2018-01-26 Ilość odsłon: 115
Ile wspomnień obudził we mnie tekst Martyny& 7 lat, początek szkoły, człowiek myślał, że już jest niemal na szczycie dorosłości. Ze mną było jednak troszkę inaczej  byłam tym faktem tak podekscytowana, że nie mogłam spać po nocach! I do dzisiaj wspomina te lata mój starszy brat, z którym również miałam  czasami radość, a czasami przykry obowiązek  dzielić pokój przez większy czas mojej szkolnej młodości. Pytacie jak to przykry obowiązek? A no niestety tak  dzielenie pokoju z kimkolwiek wymaga niemałych kompromisów; ale współegzystowanie na jednej przestrzeni z osobnikiem drugiej płci o całkowicie odmiennych zainteresowaniach, upodobaniach, trybie życia i w innym wieku to naprawdę wyzwanie. I to nie tylko dla nas jako współlokatorów. Ale także dla naszych rodziców. No bo przecież jakoś zaaranżować ten nasz wspólny pokój musieli! A jak to zrobić kiedy mała samozwańcza księżniczka marzy tylko o jednorożcu na ścianie i różowych tapetach, a niedużo starszy, ale jakże przekonany o swych Supermocach  B.A. Baracus (tak, tak, to były czasy popularności serialu Drużyna A), lubuje się w motywie moro i chce wszędzie wieszać zdjęcia szybkich samochodów? Na szczęście wyobraźni naszym rodzicom nie brakowało! Najważniejszym punktem w wystroju wnętrza był dla nas  jako młodych ludzi, wchodzących w świat nie tylko edukacji, ale i życia towarzyskiego  parawan! Tak, tak! Dzięki temu jakże prostemu rozwiązaniu, każde z nas miało swoja małą przestrzeń intymną. Od tamtej chwili ja mogłam mieć różową pościel w Barbie, a mój brat powiesić zasłony w liście konopi.